wtorek, 14 kwietnia 2015

środek z reklamy

Możliwe, że jestem naiwna jak nowo narodzone niemowlę, ale nie mieści mi się w głowie, że jakakolwiek mama lub jakikolwiek tata mogliby podać dziecku środek nasenny lub środek na ograniczenie apetytu. A reklamy tego rodzaju powinny być kategorycznie zabronione. Wszędzie, nie tylko w telewizji. To jest rynek, kapitalizm w swym kształcie. Zaś ludziom pomoże TYLKO edukacja, niestety szkodzi ona religii, więc jest rozwadniana i ograniczana. Znów liczni stali się “nie wiedzący nic o wszystkim”, bo i skąd mieli się dowiedzieć? Nie przypominam sobie abym jako dziecko mial kiedykolwiek problemy z zasnieciem i wogole przed pojawieniem sie internetu i innych gadzetow dzieciaki biegaly po podworkach, graly w pilke lub inne gry, przebywaly na swiezym powietrzu i chodzily spac po dobranocce. Wszystko to dzieje się pod hasłem ” wolności gospodarczej” Znajoma lekarka, pediatra – gastroenterolog opowiadała, że miała kilkoro pacjentów w wieku przedszkolnym, których udało się wyprowadzić z alergii. Gdy te dzieci poszły do szkoły , w której prowadzono akcje ” Zdrowie czeka w szklance mleka ” – Wszystkie wkrótce wróciły do niej z tymi samymi alergiami. Na to jej córka studiujące medycynę, mówi, że na zajęciach laboratoryjnych badali jogurty z napisem na opakowaniu ” zawiera żywe kultury bakterii” Na 20 badanych jogurtów tylko w jednym kultury te były żywe !
Niedawno oglądałem na Tv Fokus film na temat leków, w którym podano, że obecnie 97% badań leków jest zlecane i finansowane przez koncerny farmaceutyczne.Żona trafiła w internecie na fragmenty książki napisanej przez emerytowanego  jak zwiększyć biust pracownika jednego z koncernów farmaceutycznych odpowiedzialnego właśnie za zlecanie takich badań. Widać sumienie go ruszyło i zdecydował się ujawnić prawdę. Nie slyszalem ani nie znalem ani jednego rodzica, ktory by sie uskarzal na klopoty z zasnieciem dzieci. Rodzice nie maja teraz czasu nawet na to aby pomyslec, sa tak wyprani z mozgow , ze slepo beda wykonywali co im kaze komercja. Niestety nie ma jeszcze pastylek zastepujacych mozg.

czwartek, 12 marca 2015

finanse dla firm

podstawowe wydatki miesięczne 1000zus, 300 księgowa, 1000 podatek,1000 dochodowy ,telefony itp media 200zł, do tego możesz wynając lokal, magazyn policz same koszty plus rata kredytu i leżysz i kwiczysz, a gdzie zarobek. Co do PARP to rządzi tam klika kolei z PSL i na pewno nie jest to instytucja godna zaufania. Wystarczy pogrzebać w necie wpisując hasło "oszukani przez PARP". Sam z tą instyt ucją mam do czynienia i żałuję każdego kontaktu z pracownikami nie mówiąc o szefostwie jeszcze mniej kompetentnym jak zwykli pracownicy. Nowe etaty w administracji i na bezproduktywnych stanowiskach,bez wiedzy praktycznej,zasłaniając się przepisami-POMOC akurat, ciągłe podwyżki podatków od nieruchomości,dzierżaw od gmin-to jest rzeczywistość z ,którą muszą żyć małe firmy. Podstawową barierą rozwoju małych firm jest BRAK RYNKU ! Zachwiane proporcje pomiędzy ryzykiem finansowym a zyskiem , królująca taniocha i fiskalizm państwa zniechęca do rozwoju ! Po co brać te kredyty ? żeby płacić większe odsetki i większe podatki ? A gdzie zysk ? Powtarzam : Zysk nieproporcjonalnie mały w stosunku do ryzyka i wysiłku . najpierw nabujali ludzi na szkolenia unijne - Czesio i Wacek "wykładali" cokolwiek gawiedzi za unijną kasę. teraz pora na kredyty unijne - dobry biznes dla znajomych króliczka - będziemy namawiać gawiedź do aktywnośc****isać im biznesplany, namawiać do kredycików - za "obróbkę" palanta kasa z projektu, za wzięty kredycik prowizja. No - białe kołnierzyki, uczcie się jak golić! w imię europejskości. unia dała. Polacy przez kilka pokoleń będą płacić za tą unijną łaskawość. Nie biorą kredytów, bo wiedzą, że nie mogą sobie na to pozwolić, pieniądze się bierze łatwo a spłaca się trudno. Młodzi, "wykształceni", nowocześni, nieodpowiedzialni "doradcy" przekonają ich że i oni mogą wziąć kredyt, tylko że spłacić jak nie było z czego tak dalej nie będzie i plajta. Pracuję w agencji banku oferując kredyty. Mimo doświadczenia i całkiem niezłej oferty jak na polskie, beznadziejne warunki (osobiście dziwię się że ludzie jeszcze szukają ofert banków w Polsce bo nawet największe światowe mają dla Polaków w naszym kraju warunku kuriozalne), to gdy zjawia się ktoś prowadzący działalność gospodarczą, mam gulę w gardle. Bo co ja mam temu człowiekowi powiedzieć? Że ma spełnić takie warunki jakby miał udokumentować osiągnięcia dla jury od Nagrody Nobla albo i większe? Ludzie ode mnie odchodzą śmiejąc się w kułak, tudzież próbują spełnić te fanaberie bankowe a bank śmieje się z nich i ze mnie, całkiem zadowolony w swoim bezkrytycyzmie. Lejcie na banki polskie, piszę to po godzinach, to może kiedyś coś się zmieni. Tyle ode mnie po godzinach. Jutro kolejny dzień katorgi i będę udawać że wszystko jest w porządku gdy się bank produkuje ze swoimi chorymi roszczeniami. Skądinąd wiem natomiast że mój szef załatwił sobie kredyt, jakąś kartę i jeszcze coś tam, gdy wyskoczył do Londynu na targi i jednego dnia w przerwie na lunch. Da się? Da się. Tyle że Brytyjczycy nie dają sobie w kaszę dmuchać tak, jak Polacy.

czwartek, 25 grudnia 2014

system

Zgadzając się ze zdaniem ,, kryzys wymusza przemiany które są niezbędne aczkolwiek niemożliwe do przeprowadzenia w czasach relatywnego spokoju” zwrócę uwagę na całkowitą niemożność putinowskiej Rosji, do pójścia taką konieczną drogą.
Zasadniczą przeszkodą, jest tu tymczasowość własności prywatnej, co nota bene jest fundamentem i całą racją bytu putinowskiego systemu.
Korupcja na niewyobrażalną skalę nawet na Ukrainie i pełna dyspozycyjność aparatu sądownictwa i porządku publicznego poza literą prawa stanowionego, powodują, że nie tylko warstwa oligarchiczna nie może być pewna czegośredniokolwiek. A konkurować mogą między sobą właściwie tylko dojściami, bo czasy pospolitej bandyterki już znacząco przycichły.
W Rosji działa ok. 6 milionów, małych i średnich przedsiębiorstw. Żenująco niski poziom ich
wkładu w PKB Rosji ( ok. 25%) tłumaczy poniekąd skala zatrudnienia. To ok. 18 milionów pracujących. Wynika z tego wprost, że lwią część stanowią firmy 1-2 osobowe.
Możliwości, potrzeby i pojemność rosyjskiego rynku, wydają się prze ogromne, a mimo to nie przekłada się to nijak na rozwój MiŚP. Pomijając fakt, że gros tych firm, to firemki handlowę, to ich rozwój blokuje brak jakiejkolwiek ochrony ze strony państwa. Każda wschodząca i wybijająca się gwiazda, zostanie natychmiast przejęta przez większego drapieżce. Maja przed sobą obiektywne wyzwania bielizna, na ktore moga zareagowac na rozne sposoby. Nie jest prawda, ze sa w sytuacji bez wyjscia jak to propaganda – zreszta ciekawe ze bardziej w Polsce niz w UK – stara sie przedstawic. Moga zrobic A allo B, C… Co zrobia to ich wybor, ale maja ten wybor i to chcialam pokazac. To nie kwestia zasad, a prawidłowo funkcjonujących mechanizmów, które ograniczając do minimum pokusy pozaprawnego chodzenia na skruty i takimi drogami uzyskiwania konkurencyjnych przewag, są tu kluczowe. To bardziej efektywne. Co nie oznacza, że nie można funkcjonować w środowisku korupcjogennym. Można, bo takie są wtedy ramy konkurencji.
Zasadnicza różnica polega na tym, że słabsi nie są wstanie tego robić.
I jest to katastrofa, jeżeli to niczym nie okiełznany system. Oczywiście nie dla tych, którzy są w systemie. Muszą tylko stale mieć się na baczności.
I nie jest żadnym dziełem przypadku, że rosyjski kapitał jest upychany po wszystkich zakątkach świata.
I nic tu niedadzą przysięgi Pucia na Przenajświętszy Kościół Wszech Rusi i grób Ławrientija Berii,że ten kapitał jest bezpieczny. Jest, dopóki nie wróci.
Twoj argument o rozdrobnieniu malych firm w Rosji jest bez specjalnej wartosci poznawczej. To rozdrobnienie jest jeszczde wieksze w Polsce. Jak na 40 milionowy kraj Polska wlasciwie nie ma wielu duzych innowacyjnych firm. Mimo to pokazywalam w moich wczesniejszych wpisach, ze gospodarka w Polsce rozwija sie lepiej niz w innych bylych demoludach. Rosja jest duza i nie jest czescia EU, wiec jej droga rozwojowa nie moze podazac za logika EU. Ze wzgledu na specyfike i wielkosci kraju, Rosja musi w pierwszym rzedzie postawic na duze kluczowe galezie przemyslu i technologii. Male rodzinne firmy poczatkowo tego nie udzwigna.
Jeszcze raz, ja niczego tam nie bronie. Nie raz krytykowalam zbyt wolne podejscie FR do reform. Ale nie badzmy tez zbyt jednostronni w ich krytyce. Jesli w ciagu najblizszych tygodni nie ustabilizuja sytuacji na rynku walut i finansow to niestety beda sie cofać sie w bieliźnie. Chce zobaczyc co Kreml zrobi. Jesli tylko straca czas i wplataja sie w wiecej niepotrzebnych awantur to wtedy sami przypieczetuja swoj los, ktory nie bedzie dla nich laskawy.
Putinowski aparat nie może jej dać żadnej ochrony, bo dzieje się to przy jego pełnym udziale. To współ uziałowiec, większościowy właściwie.

przemiana

Szokująca przemianę można obserwować w Gazecie Wyborczej Adama Michnika. Ta gazeta stała się tubą stetryczałego polityka, który wygłasza komentarze będące próbą napisania nowej ewangelii według “świętego” Michaiła Chodorkowskiego. Oligarchowie rosyjscy i oligarchowie ukraińscy przedstawiani są przez tego demokratę jako ofiary prześladowań Imperium Rosyjskiego, co sugeruje powstanie nowej mitologii, podobnej do tej jaka została po Imperium Romanum.
Wojna toczona na Ukrainie w roku 2014 nie jest jednak zabawą dzieci w piaskownicy. Ta wojna domowa to wstyd i hańba Europy. Obywatele jednego wyznania i tej samej kultury nie powinni chwytać za broń. Dzieli ich tylko dostęp do zawłaszczonego bogactwa Ukrainy. Tym bogactwem zawiadują oligarchowie. Chińska polityka prowadzona jest w oparciu o kilka zasad konfucjanizmu (konkrety potem).
“Usiądź nad rzeką i czekaj, aż jej nurt wyrzuci ciała twoich nieprzyjaciół” – jest jedną z nich.
Poza tym mawiają: ” Nieważne, kto trzyma krowę za głowę, jeśli to my ją doimy.”
A najbardziej lubię to:”W dniu twych narodzin wszyscy byli weseli, tylko ty płakałeś. Żyj tak, by w twej ostatniej godzinie płakali wszyscy inni, a ty jeden byś się śmiał serdecznie i łzy nie miał w oku.” Zapewne chodzi o trzy biliony, a nie tryliony, $ jakie Chiny mają w amerykańskich papierach dłużnych.
Jeszcze większą przeszkodą w detronizacji amerykańskiego dolara, wydaje się być, ponad 4 bilionowa rezerwa walutowa Chin. W lwiej części w USD, co jest skutkiem utrzymywania, niskiego kursu yuana jako czynnika pro eksportowego. Poważnie myślisz, ze marzymy w zachodniej Europie o przywódcy , który nurkuje za starożytnymi amforami i ujeżdża nagą piersią dzikie mustangi , dając równocześnie cycuszka usuryjskiemu tygrysowi.
Gdyby taką charyzmą można by zdobyć 75 procentowe poparcie w zachodniej Europie, to tylko się powiesić.
To wszystko było na marne, od reformacji, przez oświecenie, rewolucję francuską, demokrację, aż do społeczeństwa obywatelskiego. Wtedy tylko nam kibitki Syberia.
Kryzys w Rosji nie jest zażegnany i tego, że się skończył nie twierdzi nawet Putin.
Chiny z Rosją, kontra dolar, to całkiem nierealny sojusz. Nadmierne osłabienie dolara oznaczałoby , że Chińczycy przez całe lata zasuwały za darmo. Gospodarczo bezsensowne, tylko ideologicznie ponętne.
Wszyscy jesteśmy w Kryzysie. Rosję oczekuje w przyszłym roku recesja , kapitał ucieka i to nie tylko zagraniczny. Wróżenie z fusów.
Transformacja gospodarcza w czasach sankcji gospodarczych i recesji , przy równoczesnej ucieczce kapitału, to może potrwać.
Rosja jest całkiem normalnym kapitalistycznym krajem ściśle związanym z zglobalizowanym światem. Szukania lekarstwa w autarki i lansowanie tego znowu jako postęp , to też chyba półżartem. Myśmy to przecież nawet wspólnie z Rosją już przerabialiśmy.
Europa dalej jest największym odbiorca rosyjskiego gazu i ropy i tutaj tak szybko nic się nie zmieni. Rzeczywisty wpływ na rosyjskie zasoby surowcowe polega na wzajemnym uzależnieniu i te dalej jest aktualne.
Znaczenie Rosji jako importera zachodnich produktów jest przeceniane i maleje już od dwóch. Embargo na produkty rolnicze z Uni to Rosyjski pomysł.
Celem sankcji jest skłonienie Rosji do zaprzestanie agresji wobec Ukrainy.
Reszta to Skutki uboczne , ktore zachód gorów jest wziąć na siebie aby zachować polityczne status quo i porządek w Europie.
Zdaje sobie sprawe, ze moje 12 tez moga sie niektorym nie podobac. Po prostu nie jestem wystarczająco antyrosyjska dla co po niektórych. Oh, well… Poza tym krytyka niektorych Rosjan nie oznacza bycia anty-rosyjskim, tak jak rozsądna krytyka niektórych Amerykanów bycia anty-amerykanskim, ale upatrywanie wszelkiego zla w Ameryce jest aberracja. Nie trawie jednak bolszewickiego zalgania, czego nie ukrywam. Np. tych wszystkich obywateli Rosji, ktorzy tu siedza w Londynie za ukradzione pieniądze, są piewcami Putina, straszliwymi antysemitami, anty-rownosciowi pod jakimkolwiek wzgledem (np. gender, orientacja seksualna) a jednocześnie chcą mieć paszport EU i korzystac ze wszystkich przywilejów i dobrodziejstw EU.
Kurs yuana, nieco się umacnia, ale dokładnie nie wiadomo, czy jest to skutkiem odejścia od polityki deprecjacji własnej waluty, wynikiem jej nieskuteczności.

czwartek, 6 listopada 2014

bubel.

Ja miałem uszkodzony element łóżka z IKEI. Myślałem że dzieciaki go rozwaliły i sprawę zostawiłem. Ale później okazało się że to wada produktu, zamiast pełnego pręta był pusty w środku- w ramach oszczędności metalu zrobili rurkę. Zadzwoniłem na infolinie i po tygodniu bez żadnych pytań przyszedł prosto ze Szwecji dobry element. i teraz od roku jest ok. Szkoda ze tak nie wiele rzeczy ma teraz nalepke czy metke made in England, made in Poland, made in Germany... mam parasolkę kupiona 30 lat temu made in Poland I ciagle jest sprawna, swetr made in Germany 15 lat I trzyma fason, a łóżko z Ikei made in Swinen tez sie ma dobrze po 20 latach. Produkowano kiedys rzeczy w Europie I jakos wszyscy wychodzili na tym dobrze, pracownicy, producenci I klienci dlaczego to sie zmienilo ? Jakoś chinczykom na dobre to tez nie wychodzi, a czy ktoś z Was pomyślał w ogóle o tym, że te wszystkie rzeczy produkowane w Chinach Wietnamie to ciężka ponad siły praca dzieci kobiet mężczyzn za porcję głodową? Wyzysk, na którym Ikea i inne badziewia zarabiają. Polskie produkty chyba z kolei (o ile jeśli jeszcze jakieś polskie pozostały tutaj) leżą tymczasem na półkach bo Ikea C&A H&M takie to teraz modne jest. A z drugiej strony człowiek tak sobie siądzie i pomyśli, że chińszczyzna tania jest, a ludzie nie mają pieniędzy na drogie sprzęty i dlatego biznes się kręci.  "numer seryjny umieszczony na etykiecie przymocowanej do szczytu ramy lub jej spodu". Powinien być na nalepce. Robię od lat zakupy w IKEA i jestem zadowolony z jakości produktów, aczkolwiek jakość zawsze mogłaby być lepsza ale w zamian mamy ceny nie są z kosmosu. Ciągną tą tandetę z Chin i zalewają rynek polski i europejski tanim szmelcem a polak nie ma pracy.Najlepsze są meble z kartonów.To nawet płyta wiórowa nie jest.A teraz ikea chce wyciąć nasze lasy.Niech swoje wytną cwaniaki.I cały podatek odprowadzany jest do Szwecji a polaka wykorzystać za grosze.I państwo polskie się na to godzi. Rozumiem ,że niebezpieczne mogą być przedmioty ,które się łamią ,zawierają substancje trujące czy mogą pokaleczyć dziecko ,jednak zaliczenie do takich niebezpiecznych rzeczy płaszczyka ,bo ma guziki ,to jakaś bzdura . Jakim cudem przeżyliśmy my dzisiejsi 60 latkowie i starsi. Kiedy byliśmy dziećmi wszystko było zapinane na guziki i nikt nie słyszał o tym by jakieś dzieci się nimi dusiły .Dziecko do buzi bierze wszystko , dlatego rodzice powinni nad tym czuwać. Dziecko równie dobrze może zadławić się znalezionym na spacerze kamykiem , znalezioną w domu 20 groszówką czy cukierkiem lub żelkiem. Myślę, że z tymi płaszczykami , to ktoś lekko przesadził.

środa, 21 maja 2014

aminokwas

Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla wraz z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim i kilkoma innymi podmiotami zakładają konsorcjum, które ma zająć się produkcją ektoiny, niezwykle cennego aminokwasu droższego od złota. Ci którzy sami zachorowali na raka lub ktos z ich bliskich i dostali od lekarzy wyrok śmierci zaczynajaąszukać metod alternatywnych czyli tzw. medycyny niekonwencjonalnej. I co ? Okazuje sie i jest to tajemnica Poliszynela, że bardzo skutecznym lekarstwem na raka jest amigdalina popularnie zwana witamina B17. Leczy praktycznie każdego raka. Tyle, że nasze środowisko naukowo lekarskie jest mocno konserwatywne żeby nie powiedzieć ortodoksyjne jesli chodzi o wprowadzenie do oficjalnego obiegu czegos co nie jest podyktowane przez koncerny farmaceutyczne. Tak naprawdę lekarze w swej znakomitej wiekszości stoją na straży miliardowych zysków tychże koncernów. Sama miałam w rodzinie taki przypadek kiedy moja mam zachorowała na raka i usłyszałam od lekarzy, że mama nie ma żadnych szans i umrze . Zaczęłam szukać w necie i az sie zdziwiłam ile tam jest relacji pacjentów i członków ich rodzin opisujących proces leczenia raka za pomocą amigdaliny.Prawdopodobnie nie można wprost udowodnić istnienia Boga, ale można stwierdzić, że gdyby nie istniały żadne aksjomaty, nie mogłyby istnieć również żadne dowody (to wynika zresztą z samej definicji dowodu). A czyż mówiąc o Bogu nie mamy na myśli Praprzyczyny, Praaksjomatu wszelkiego istnienia? Czym byłaby jakakolwiek nauka, jakiekolwiek dowodzenie bez wstępnego założenia Istnienia jako takiego? Warto też odróżnić "religię" od "wiary". Jedno i drugie to system pewnych stwierdzeń opartych na założeniach, doświadczeniu i wnioskowaniu, ale o ile w przypadku religii mamy do czynienia z systemem w pewnym stopniu narzuconym, swego rodzaju wzorcem kulturowym, o tyle mówiąc o "wierze" powinniśmy mówić o indywidualnym dla każdej jednostki systemie jego własnych stwierdzeń. Stawianie znaku równości pomiędzy religią a wiarą może prowadzić do "szufladkowania" ludzi, a negatywna ocena jakiegoś elementu którejkolwiek religii może być bezpodstawnie przenoszona na przyznające się do niej osoby. To niebezpieczne i krzywdzące rozumowanie. Oczywiscie zakończony sukcesem czyli wyzdrowieniem. Nie mając nic do stracenia tez zaczęłam podawac mamie pestki moreli (gorzekie jądra) bo zawierają najwiecej amigdaliny z dostępnych naturalnych produktów. Po czterech miesiacach mama wyzdrowiała. Mi9neło juz 7 lat i nadal czuje sie dobrze choc profilaktycznie zazywa codziennie kilkanaście pestek moreli. Szukając w necie natrafiłam na watek mówiący o tym, że juz w latach 50-tych XX wieku amerykańscy uczeni dowiedli, że ludzie chorują na raka bo w ich diecie brakuje amigdaliny. Podobno dwie pestki migdałów dziennie (one tez zawierają witaminę B17) uchronia nas przed nowotworem. malkontenci zawsze będą krytykować i śmiać się z takich metod, ale i nigdy nie zrozumieją. Ci co sie wyleczyli wiedza o czym piszę, a ci którzy maja nóz na gardle proponuję poszukać w necie info na ten temat.

poniedziałek, 12 maja 2014

pogoda

Obecnie jest ogromne zadłużenie kraju, bieda, bezrobocie, brak perspektyw dla milionów Polaków a jednocześnie sprzedawczyki i sługusy na rzecz obcego kapitału i zachodniej finansjery na szczytach władzy w Polsce. W Polsce już nie będzie lepiej. Będzie coraz gorzej i żadne wybory już tego nie zmienią. W Polsce nie ma woli zmiany czegokolwiek. Sfera ubóstwa się poszerza i pogłębia a jednocześnie bogaci stają się coraz bogatsi. Milionerzy rosną w siłę a biednych przybywa. Pracy nie było nie ma i nie będzie i żadne ustawy tego nie zmienią, ponieważ trzeba by zmienić mentalność chciwych pracodawców, którzy nie chcą zatrudniać. Praca jest dla wybranych, którzy mają układy i znajomości a konkursy to jest farsa. Wszystko ustawione. Tak wygląda Polska 2014 r. A rządzący nie mają wstydu za grosz i wychwalają zdobycze 25 lat wolności. Taka wolność Panie Prezydencie bez pracy i pieniędzy nam jest niepotrzebna. Lepiej było w 1989 roku. Wszyscy mieli pracę. W Polsce n ie było komunizmu tylko socjalizm, że gospodarka się posypała to fakt, ale i teraz jest niewiele lepiej. Dawniej kto chciał miał pracę, teraz tylko grupy uprzywilejowane! Wtedy mieliśmy pieniądze (papierki), ale nie dużo towaru. Teraz niby mamy pieniądze, a towar jest owszem, ale nie zawsze dobrej jakości. Wtedy uczelnie wciskały wiedzę studentom, a teraz część uczeli to pic do dawania papierków, że ma się wyższe wykształcenie!  Ja inaczej zapamiętałam 89 rok, a zwłaszcza lato. Urodziłam wtedy mojego syna i pamiętam, że koniec czerwca był bardzo ciepły i słoneczny (a w szpitalu kaloryfery grzały pełną parą, zwariować można było . To samo było w lipcu i w sierpniu. Oczywiście zdarzały się dni pochmurne i deszczowe, ale nie więcej niż normalnie w naszym klimacie. Tak więc, jeżeli nadchodzące lato ma być podobne do tego 89 roku, to nie ma się czym przejmować. Mieszkałam wtedy na Dolnym Śląsku (Kotlina Kłodzka). A mi to rybka te całe prognozy, bo te upalne i słoneczne lata i tak praktycznie nigdy nie dotyczą Gdańska. Te upały powyżej 30 stopni i czyste niebo to dotyczy Polski kontynentalnej, tej centralnej i południowej. Natomiast wybrzeże to zupełnie inna bajka. Tam tylko 20 lub nieco powyżej. I kiedy na obszarze większości Polski skwar, to nad morzem chmury, deszcze albo burze i temperatury o 10-15 stopni niższe, niż w takiej Warszawce, Poznaniu, Łodzi, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie czy Rzeszowie. Także pisanie o całej Polsce mija się z celem, bo to duży kraj, a północ zawsze jest pod silnym wpływem Bałtyku. Wieje z zachodu i północy i przynosi chmury i ochłodzenie, silny wiatr nie dopuści rozgrzanego powietrza. I redaktorki czy pogodynki w Warszawce pieją z zachwytu jakie mają gorące lato, a tacy mieszkańcy północy od Gdańska do Szczecina narzekają, jakie lato kupa... Więc jak ma być w całej Polsce jak na wybrzeżu, to przynajmniej sprawiedliwie..